FELIETON Z WIERSZEM - DLACZEGO OGÓREK NIE ŚPIEWA
A gdyby tak potraktować pytanie frapujące mistrza Ildefonsa w sposób dosłowny. Proste pytanie – oczywista odpowiedź: bo nie ma strun głosowych. Dlaczego wobec tego Lasy wiecznie śpiewają? Okazuje się, że opuszczając metaforyczny świat poezji, wcale nie ułatwiliśmy sobie odpowiedzi. 

Wręcz przeciwnie, wkroczyliśmy na grząski teren ludzkiej niewiedzy w dziedzinie duchowości przyrody. Istne bagno – wciągające po uszy, gdzie można utonąć w domysłach. Zapuszczają się na nie tylko nieliczni: dzieci, które nie wyrosły z animistycznych przekonań i nie czują żadnego zagrożenia; pasjonaci zjawisk paranormalnych, którzy w każdej anomalii węszą sensację, oraz wrażliwcy (np. poeci), których na manowce prowadzą: wrodzona ciekawość i wysoko rozwinięta wyżynna prowincja, czyli wyobraźnia (E. Lipska).

 

Żeby nie być gołosłowną posłużę się konkretami. Należąca do pierwszej grupy moja córka, która jest na etapie zainteresowania życiem pozagrobowym, chciałaby w Niebie spotkać: mamę, tatę, brata... Kropkę i Ryśka (nasze psy). Z przedstawicielami drugiej grupy nie mam styczności, ale wystarczy zajrzeć na pierwszą lepszą stronę internetową z tej dziedziny, aby się przekonać, że poruszona tematyka leży w kręgu ich zainteresowań. Trzecia grupa ludzi jest mi szczególnie bliska. Głównie z powodu łączącej nas skłonności do faworyzowania w relacjach międzyludzkich sfery emocjonalnej. Ale nie tylko dlatego. Również ze względu na łączącą nas skłonność do nawiązywania relacji intelektualnych i  emocjonalnych  z "nieludzkimi" przedstawicielami przyrody ożywionej (a nawet nieożywionej). Niektórzy z nas, szczególnie "wczuci" w sytuację, spowiadają się z tych relacji. Chociażby Ewa Lipska w wierszu Chwila, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska w Drzewie genealogicznym czy też po trosze, Wisława Szymborska w Zdumieniu. Nieskromnie ustawię się w kolejce do konfesjonału, obok moich ulubionych poetek i wyspowiadam:

 

Rozterka

 

Owczy pęd czy wolna wola?

Wyścig szczurów czy spacer przez życie własnymi ścieżkami?

 

Z oślim uporem dążymy do ziemskich celów – choć takie ulotne

Z lwią odwagą idziemy w bój – choć nic tu nie jest nasze

Żywimy się zwierzętami – choć to takie nieludzkie

 

Żałość nas ogarnia, że to lisy są sprytne, ryby zdrowe, a ptaki wolne

Nawet "ptasi móżdżek" – sowa, jest symbolem mądrości

A przecież mamy coś, czego nie ma żadne inne zwierzę – nieśmiertelną duszę

 

Drzemią w nas zwierzęce instynkty i prowadzą na manowce – jak wilka do lasu

Miotamy się przez całe życie, między dobrem a złem – jak ryba w sieci 

by w obliczu śmierci – potulni jak baranki, cichutcy jak myszki – złożyć broń

 

Ludzka słabość czy boska nieomylność?

 

No właśnie, którą naturę wybierze Bóg? Chrześcijańska doktryna neguje animizm, a jednocześnie przypisuje szczególną moc wodzie święconej, olejom do namaszczania i relikwiom świętych. Zaś Eucharystyczne Ciało Chrystusa umieszcza w słonecznych monstrancjach. Daje też do zrozumienia, że istnieją różne rodzaje dusz, które niekoniecznie muszą zamieszkiwać ludzkie ciało. Duchowość nie znosi próżni i poszukuje lokum. Znany z Biblii opis uzdrowienia człowieka opętanego przez złe duchy o imieniu Legion mówi, że duchy prosiły Jezusa, aby nie kazał im odchodzić do Czeluści  tylko pozwolił wejść w trzodę świń  (co zresztą zaszło). Wypadałoby w tym miejscu wspomnieć też o największym specjaliście od wcieleń – Duchu Świętym (gołębica, tchnienie, języki ognia).

 

Jestem z przekonania i doświadczenia katoliczką i trochę mi żal, że jest tak, jak to mimochodem wyjaśniła Simona Kossak w swojej gawędzie Czy zwierzęta myślą? Mianowicie, że Kartezjusz mylnie utożsamił nieśmiertelną duszę z intelektem i emocjami, a jego teoria jest wciąż żywa. Ciotka Simony – M. Pawlikowska-Jasnorzewska – posunęła się dalej w swoich przekonaniach, nazywając las jedynym w świecie bezpiecznym tłumem oraz gromadą wysokiej miary dusz biorących z życia to, co najwięcej w życiu warte: ciszę i spokojne sumienie. Osobiście nie tracę nadziei, że Bóg wybierze ludzką naturę i ulituje się nad duszami ludzi, skamlącymi z tęsknoty za towarzyszami ziemskiej wędrówki. Może już to zrobił, nie wyobrażam sobie św. Franciszka bez towarzyszącej mu gromady zwierząt. Mam nadzieję, że nie narażę się zbytnio miłośnikom kotów i innych zwierzaków, jeśli powiem, że skamlenia dotyczą głównie psów. Wielu poetów przyznaje się w wierszach do szczególnej więzi z tymi wysokiej miary duszami  i przekonania, że Stwórca uchyli im rąbek nieba (A. Cłapa).

 

Każdy z nas ma swoją wizję Nieba, ale nie wszyscy się nią chwalą. Wszyscy jednak posługują się w konstruowaniu swojej wizji wyobraźnią, ta zaś rozwija się na bazie obrazów nagromadzonych przez doznania zmysłowe. Ewa Lipska jeździ z Bogiem na rowerach po czereśni. 

...Po rajskim pejzażu.
W wazonach ziemskie sitowie. 
Drapieżniki leżą odłogiem. 

W moim Niebie jest zielono, szumnie i przestronnie. Wizja z definicji nie istnieje, ale miło by było móc ją urzeczywistnić. Jest tylko jeden problem. Granica wyobraźni, jak nić pajęcza – elastyczna, delikatna, a zarazem mocna – jest jednocześnie granicą światów.
Wracając do pytania tytułowego: brak umiejętności wokalnych ogórka da się wytłumaczyć jego dość przyziemną naturą, zaś lasy...no cóż, lasy są jak naród wybrany – uzdolnione i pochodzące z królewskiego rodu –  tu każdy ma koronę (P. Grobliński).


Elżbieta Grzesiak

 

 

 

Patronat medialny




Najpopularniejsze

Blask i Brzask sztuki
Blask i Brzask sztuki
Do dżungli z Ogrodnikiem
Zdobądź granty na wydarzenia o Reymoncie
Sybilla dla kustosza!
Porozmawiajmy o Konie

Najnowsze

Czerwcowy „Kalejdoskop” już gotowy
Czerwcowy „Kalejdoskop” już gotowy
Koncerty w Willi Grohmana
Mała wystawa wielkich artystów
Pożegnanie Deep Purple
NOC BIBLIOTEK NA POLESIU
facebook