Łódzki Dom Kultury
Strzał w dwunastkę – Armatka Kultury
Armatka Kultury wystrzeliła po raz czwarty! Podczas gali 23 lutego trafiła w ręce duetu Joanny Szumacher i Pawła Cieślaka, który wydał w 2016 roku płytę „Kopyta zła” luźno nawiązującą do prozy Edgara Allana Poego. Na początku głosowania nic nie wskazywało, że muzycy wygrają. Do rywalizacji stanęło 12 nominowanych. 

Walka była ostra, najpierw na prowadzenie wysuwali się kandydaci ze środowiska teatralnego. Ostatecznie do podium dotarli: spektakl „Matek Rozstawacz” w Teatrze Arlekin w Łodzi (II miejsce) i Festiwal Retroperspektywy Teatru Chorea (miejsce III). – To nasza wina, że nie wygraliśmy, bo po prostu zapeszyliśmy: już wymyśliliśmy, że Armatka będzie stała we foyer naszego teatru. Ale jestem zaszczycona, że znaleźliśmy się w tak wystrzałowym gronie – powiedziała Joanna Ossowska-Struszczyk, zastępca dyrektora Teatru Arlekin, która podziękowała za docenienie „Matek Rozstawacza” – sztuki próbującej w humorem pokazać trudne, rodzinne wybory. To opowieść nie tylko dla dzieci, i chociaż nie kończy się happy endem, pokazuje, że z najmłodszymi warto rozmawiać o wszystkim, a teatr jest świetnym miejscem na oswajanie lęków. Tomasz Rodowicz, dyrektor Festiwalu Retroperspektywy także ucieszył się z wyróżnienia, które dedykował całemu Teatrowi Chorea, bo dla niego najważniejsi w pracy twórczej są właśnie ludzie, z którymi zrealizował już pięć festiwalowych edycji. – Retroperspektywy to miejsce spotkania tego, co nowatorskie z tym, co tradycyjne. Napięcie między tradycją a nowoczesnością daje najlepszą jakość i wzbudza najwięcej kontrowersji w teatrze – zaznaczył Rodowicz i zapowiedział kolejne przedsięwzięcie realizowane przez jego zespół: Festiwal Perspektywy startuje już w kwietniu.

Na scenie wystąpili przedstawiciele nominowanych instytucji i opowiedzieli o swoich działaniach. Każdemu nominowanemu towarzyszył też film z nim w roli głównej. Wszyscy opowiadali z ekranu o tym, co sprawia im największą przyjemność w pracy artystycznej. Prowadzący galę, pomysłodawca Armatki, Piotr Grobliński wręczył obecnym pamiątkowe dyplomy i podziękował wszystkim wyróżnionym artystom, o których w minionym roku mówiło się za mało. W tym plebiscycie nie chodzi przecież tylko o rywalizację. W zabawie brały udział przedstawienia, wystawy, koncerty, festiwale, książki i filmy, które trzeba zauważyć, bo pozostawiają wyrazisty ślad w łódzkiej kulturze. 

Głosowanie po raz kolejny było sprawdzianem dla fanów, wygrywa przecież ten, kto ma najwierniejsze rzesze wielbicieli. W tym roku okazało się, że twórcy „Kopyt zła” mieli ich najwięcej. Zmietli konkurencję druzgoczącą przewagą głosów (może pod wpływem konszachtów z duchem Edgara Allana Poego?). Na finał Joanna Szumacher i Paweł Cieślak zagrali świetny koncert i udowodnili, że Armatka dla nich to strzał w dziesiątkę.

Joanna Szumacher, artystka sztuk wizualnych, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i Paweł Cieślak, muzyk, kompozytor, współtwórca sukcesów kilkunastu łódzkich zespołów muzycznych opowiedzieli nam, jak to z tymi „Kopytami zła” było.

Justyna Muszyńska-Szkodzik: – Skąd pomysł na płytę „Kopyta zła”?

Paweł Cieślak: – Pomysł na słuchowisko (a finalnie powstał produkt słuchowiskopodobny) wyszedł od Asi, ja natomiast z dumą przyznaję się do wymyślenia tytułu.

Joanna Szumacher: – Dwa lata temu przeczytałam „Metzengersteina”, nowelę Edgara Allana Poego. Spodobał mi się swoisty niepokój panujący w opisanej historii. Opowiadanie było ciekawe, smutne i tym mnie zainspirowało. Chciałam przestawioną tam historię opowiedzieć swoim własnym językiem. W noweli Poego spodobało mi się też to, że jest ona o śmierci i karze, i jest prosta – następstwem zła jest wymierzenie kary. Chciałam zrobić słuchowisko. Podobała mi się taka forma, łącząca muzykę i tekst.

Dlaczego sięgnęliście po tekst trochę już „przykurzonego” klasyka powieści grozy.

J.Sz.: – Nie wydaje mi się, że Poe jest „przykurzonym” pisarzem. Sięgnęłam po tę nowelę, bo nakręciłam film z końmi. Pojechałam do przyjaciółki, która używa tych zwierząt przy terapiach dziecięcych. Poszłyśmy do nich w nocy, biegały swobodnie po wybiegu i zaczęłam je kręcić. W świetle latarki wydawały się dzikie, szalone i groźne, ale też spokojne. Cała dychotomia zachowań. „Metzengerstein’ i ta historia pasował do obrazu z kamery.

Nie traktujecie prozy Edgara Allana Poego śmiertelnie poważnie…

J.Sz.: – Nie chciałam, żeby historia, którą napisałam na kanwie opowiadania, była tak samo poważna. Chciałam ją przełamać rymami. Zabawne piosenki doszły w trakcie prac nad albumem. 

Płyta to muzyczny majstersztyk, elektroniczne syntezatorowe dźwięki mieszają się z melodyjnym popem, techno i rozstrojonym brzmieniem pianina, jak udało się pogodzić tyle różnorodnych estetyk?

P.C.: – Jako autor warstwy muzycznej muszę bardzo podziękować za użycie słowa „majstersztyk", choć bardziej według mnie pasuje ono do kompozycji Bouleza, Bacha i kilku innych. Niemniej jednak uwielbiam nietuzinkowe połączenia i estetyczną syntezę teoretycznie nieprzystających do siebie elementów. Właściwie jest to zjawisko, które ostatnimi laty najbardziej twórczo mnie fascynuje i muzyka „Kopyt zła" jest tego potwierdzeniem. A jeśli chodzi o pogodzenie tylu różnorodnych estetyk, to same się jakoś dogadały bez mojego udziału. Myślę, że to zasługa Konia [uśmiech].

Ciąg dalszy wywiadu przeczytacie w marcowym numerze KALEJDOSKOPU, który pojawi się już 27 lutego. Szukajcie KALEJDOSKOPU w kioskach  (sieci Kolporter, Ruch i Garmond Press), empikach i w Łódzkim Domu Kultury.
Miejsce wydarzenia
Łódzki Dom Kultury
Łódź, ul. Traugutta 18
tel. 42 633 98 00
Pokaż mapę

Patronat medialny




Najpopularniejsze

Blask i Brzask sztuki
Blask i Brzask sztuki
Do dżungli z Ogrodnikiem
Zdobądź granty na wydarzenia o Reymoncie
Aktorzy chcą Zawodzińskiego w "Jaraczu"
Sybilla dla kustosza!

Najnowsze

Aktorzy chcą Zawodzińskiego w "Jaraczu"
Aktorzy chcą Zawodzińskiego w "Jaraczu"
Burza grzmi we wszechświecie
Irena Santor: Zabronili mi lekcji śpiewu
Czerwcowy „Kalejdoskop” już gotowy
Koncerty w Willi Grohmana
facebook